Coś

Człowiek jest najcieplejszym miejscem, by się ukryć.
The Thing (1982)
Chronometraż: 1:49 (109 min)

brak ocen
8.1/10
8042
7.9/10
169343
8.2/10
522000
Oceń film:

Krótki opis

Akcja toczy się zimą 1982 r. w odciętej od świata bazie naukowej na Antarktydzie. Śmierć sieje tam Obcy - przybysz z nieznanej planety, którego pojazd rozbił się niegdyś na Ziemi i który właśnie teraz zbudzony został z lodowego snu. Ma on umiejętność nieustannej zmiany kształtów. Ponieważ egzystuje wyłącznie we wnętrzu żywego organizmu próbuje upodobnić się do swego nosiciela. Zaczyna od psa, kończy na człowieku.

Co pozostało za kulisami

  • W sowieckich pirackich salonach wideo film był wyświetlany pod tytułem „Stwór”.
  • Początkowo film został zakazany w kinach w Finlandii.
  • W oryginalnym filmie z 1951 roku akcja rozgrywała się na Biegunie Północnym. W filmie Johna Carpentera akcja rozgrywa się na Biegunie Południowym.
  • Początkowo Donald Pleasence miał zagrać Blaira, jednak nie mógł wziąć udziału w zdjęciach z powodu zajętości innymi projektami.
  • W filmie nie występuje żadna postać kobieca. Obecność kobiet w filmie ogranicza się do głosu komputera MacReady i nagrania wideo programu telewizyjnego oglądanego przez Palmera. Według Johna Carpentera, w ekipie filmowej była tylko jedna kobieta. Krótko przed rozpoczęciem zdjęć zaszła w ciążę i wkrótce opuściła projekt. Zastąpił ją mężczyzna.
  • „Coś” to pierwszy film w tak zwanej „Trilogii Apokalipsy” Johna Carpentera. Dwa inne filmy to „Książę Ciemności” (1987) i „W paszczy szaleństwa” (1994).
  • Napisy początkowe dokładnie powtarzają oryginalne napisy filmu Howarda Hawksa.
  • Ta produkcja była pierwszą w karierze Johna Carpentera, do której nie napisał muzyki. Początkowo kompozytorem miał być Jerry Goldsmith, jednak wycofał się z projektu. Ennio Morricone zastąpił go i napisał muzykę, zbliżoną do stylu Carpentera.
  • Głos kobiecy komputera należy do Adrienne Barbeau, żony Johna Carpentera w czasie zdjęć.
  • Zgodnie z pierwotnym pomysłem reżysera, MacReady miał być byłym pilotem wojskowym, który służył w Wietnamie.
  • Większość prac związanych z efektami specjalnymi w scenie wewnątrz klatki z psami wykonał Stan Winston i jego zespół, ponieważ Rob Bottin trafił do szpitala z powodu przemęczenia.
  • Dźwięk wiatru antarktycznego został nagrany na pustyni w pobliżu Palm Springs.
  • W momencie powstawania „Coś” specjaliście od charakteryzacji Robowi Bottinowi zaledwie 22 lata.
  • Praktycznie wszystkie zdjęcia plenerowe odbyły się w Kolumbii Brytyjskiej (Kanada), gdzie wzniesiono specjalne dekoracje.
  • Okres zdjęciowy trwał ponad dziewięć miesięcy; zdaniem Carpentera, był to najbardziej pracochłonny projekt w jego karierze.
  • Do sceny w obozie Norwegów nakręcono dwa szokujące epizody. W pierwszym z szafy wypada trup, a w drugim bohaterowie natrafiają na ciało przybite do drzwi harpunem. Oba epizody ostatecznie wycięto.
  • Carpenter był wielkim fanem oryginalnego opowiadania, które po raz pierwszy przeczytał jeszcze w szkole, i podczas kręcenia starał się trzymać właśnie literackiego pierwowzoru, a nie filmu z 1951 roku, który bardziej przypominał frankensteinowską wersję obcej istoty.
  • Pomimo tego, że producent telewizyjny Stuart Cohen, który wykupił prawa do ekranizacji opowiadania, próbował przekonać szefów Universal do zatrudnienia Carpentera jako reżysera, początkowo planowano, że film zrealizuje Tobe Hooper, ale Cohen nie polubił jego wersji scenariusza. Projekt krążył wewnątrz Universal od 1975 do 1979 roku, aż na ekrany wszedł hit „Obcy”. Stało się jasne, że widzów interesują tego rodzaju historie i „Coś” w końcu dostało „zielone światło”.
  • Podczas gdy Carpenter kręcił „Ucieczkę z Nowego Jorku”, scenarzysta Bill Lancaster intensywnie pracował nad scenariuszem „Coś”.
  • Według scenarzysty Billa Lancastera, opowiadanie nie bardzo mu się podobało. Wiele w nim zmienił: liczbę postaci, zawiązanie akcji i oczywiście zakończenie, które stało się znacznie mroczniejsze w porównaniu z literackim pierwowzorem.
  • Przetwarzając koncepcję istoty obcej, Carpenter postawił na stworzenie, które w niczym nie przypomina człowieka. Aby rozwiązać ten problem, producenci zaprosili legendarnego ilustratora Dale’a Cuppera. Stworzył on modele i szkice „Czegoś”, ale wkrótce poważnie zachorował i twórcy filmu musieli mu znaleźć zastępstwo. Ostatecznie wybrano Roba Bottina, który zmienił początkowe pomysły, tworząc ostatecznie jedną z najbardziej niezwykłych i przerażających potworności w światowym kinie.
  • Z filmu wycięto niektóre dialogi i poszczególne sceny z zarażonym psem, ale ostatecznie zostały one włączone do telewizyjnej wersji.
  • Wielu aktorów podczas kręcenia nieustannie przeziębiało się. Wynikało to z faktu, że w pawilonie, w którym odbywały się zdjęcia, celowo obniżano temperaturę, aby z ust aktorów wydobywała się prawdziwa para. Problem polegał na tym, że pawilony znajdowały się w Los Angeles, gdzie na ulicach było co najmniej czterdzieści stopni powyżej zera. W rezultacie aktorzy musieli stale odczuwać różnicę temperatur.
  • Premiera filmu prawie zbiegła się w czasie z premierą „E.T.” Stevena Spielberga. Widzowie woleli widzieć w obcym przyjaciela, a nie śmiertelnie niebezpiecznego wroga i w rezultacie wyniki kasowe „Czegoś” okazały się rozczarowujące.
  • Prace nad pierwszym szkicem scenariusza zostały zakończone w drugiej połowie 1980 roku. Scenariusz w dalszym ciągu przeszedł szereg drobnych zmian: imię postaci Sancheza zostało zmienione na Simmonsa, a następnie na Windowsa – w ostatecznej wersji. Zmieniono również wiek postaci: MacReady z 32 do 35 lat, a Palmera z 27 do 35 lat. Ostatecznie ostatnia wersja scenariusza z 28 lipca 1981 roku została zatwierdzona do produkcji.
  • Prace nad efektami specjalnymi w filmie rozpoczęły się w kwietniu 1981 roku, trwały 57 tygodni i zostały ukończone pod koniec maja 1982 roku.
  • W pawilonie studia filmowego nakręcono wszystkie epizody, w których aktorzy wchodzili w interakcje z „czymś”. Kiedy podstawowa ekipa zakończyła zdjęcia w październiku 1981 roku, prace nad efektami specjalnymi kontynuowano jeszcze przez sześć tygodni w wyspecjalizowanym oddziale profilowym studia Universal-Hartland. W tym okresie Bottin kierował zespołem składającym się z 40 projektantów, artystów, rzeźbiarzy i operatorów, którzy „ożywiali” „coś”.
  • Choć planowane efekty specjalne „czegoś” były bardzo ambitne jak na tamte czasy, do ich stworzenia zastosowano najprostsze technologie. Do makiet stworzeń robiono gliniane rzeźby, z nich wykonywano formy z pianki lateksowej, do których przymocowywano niezbędne detale i instalowano mechanizmy animatroniczne. W swojej pracy nad efektami specjalnymi w filmie Rob Bottin zastosował wszystkie znane i dostępne mu w tamtym czasie technologie i materiały: animatronicę (hydraulikę, pneumatykę, radiosterywanie), technikę odwróconego odtwarzania nagranego materiału i itp. Używał takich materiałów jak żelatyna, uretan, pleksi, guma, pianka lateksowa i lubrykant firmy KY Jelly (który był używany do tworzenia śliny obcego w filmie o tym samym tytule). Bottin użył do efektów specjalnych także nietradycyjnych materiałów: podgrzewaną i roztopioną gumę do żucia, konfiturę truskawkową, majonez i wypełniacze spożywcze.
  • Na efekty specjalne początkowo przeznaczono 750 000 $ z całkowitego budżetu filmu, jednak ostatecznie kwotę tę zwiększono do 1,5 mln $.
  • Pierwsza część sceny z psem-„czymś” została zrobiona przez samego Roba Bottina. W tej scenie zastosował on technikę odwróconego nagrania, która była używana do tworzenia macek owijających martwego psa – macki wciągały się do środka, zwalniając zwłoki psa. Druga część sceny została stworzona przy wsparciu zespołu Stana Winstona. Lalka miała radio sterowane oczy, a kable pozwalały kontrolować ruchy nóg i nosa, co tworzyło widok szczerzącego się psa. Winston zrzekł się wzmianki o swoim imieniu w napisach filmu, zaznaczając, że cała zasługa za stworzenie efektów specjalnych należy do Roba Bottina. Jednak Winstonowi i tak wyrażono podziękowania, wspominając o nim w końcowych napisach filmu.
  • Projekt napisu tytułowego filmu we wstępnych napisach został zapożyczony z oryginalnego filmu. Litery tytułu zostały narysowane na przezroczystej folii używanej w animacji. Za nią znajdował się akwarium wypełnione dymem. Między napisem a akwarium umieszczono ramę z naciągniętą czarną torebką polietylenową. Za całą konstrukcją zamontowano lampę – źródło promieni światła przechodzących przez litery. Torebkę polietylenową podpalono i przy pomocy podobnego sposobu nakręcono „wygaszające się” litery tytułu filmu: „The Thing”.
  • U podstawą filmu leży opowiadanie Johna W. Campbella Jr. „Kto tam idzie?”. Wersja Johna Carpentera jest znacznie wierniejszą adaptacją oryginalnego dzieła niż „Coś” (1951). Na przykład, w wersji z 1951 roku występowały postacie żeńskie, których nie ma w książce i filmie Carpentera. Ponadto z oryginalnego opowiadania przejęto użycie gorącej igły do sprawdzania krwi postaci, czego nie było w filmie z 1951 roku.
  • Na początku filmu Norweg z karabinem mówi: „Se til helvete og kom dere vekk. Det er ikke en bikkje, det er en slags ting! Det imiterer en bikkje, det er ikke virkelig! KOM DERE VEKK IDIOTER!!” Co w tłumaczeniu oznacza: „Odejdźcie stąd. To nie pies, to coś innego. On tylko naśladuje psa! Odejdźcie stąd, idioci!!”.
  • Dekoracje norweskiego obozu posłużyły jako dekoracje amerykańskiego obozu: było znacznie taniej przerobić spalone i zniszczone dekoracje z końcówki filmu niż budować nowe.
  • Kwiat z ciała, który atakuje Childsa, zawiera 12 płatków w kształcie psich języków, uzupełnionych rzędami psich zębów. Twórca efektów specjalnych Rob Bottin nazwał go „oszalałą kapustą”.
  • W scenie, w której głowa Norrisa (Charles Hallahan) oddziela się od jego ciała, do zbudowania modelu głowy i szyi Rob Bottin użył łatwopalnych materiałów. Podczas kręcenia, na żądanie reżysera, dodano więcej ognia, co doprowadziło do zapalenia się całego pokoju. Nikt nie ucierpiał, jednak skomplikowany model, na którego budowę Rob poświęcił kilka miesięcy, został całkowicie zniszczony.
  • Według Johna Carpentera i Kurta Russella, do dziś nie wiedzą, która z postaci i kiedy została zastąpiona przez kosmitę.
  • Kurt Russell o mało nie ucierpiał poważnie podczas sceny, w której jego postać rzuca szablą z dynamitem. Nie wiedział, jak silny będzie wybuch, dlatego jego reakcja na eksplozję jest autentyczna.
  • W scenie, w której bohaterowie filmu lecą helikopterem do norweskiego obozu, można zauważyć, że w pewnym momencie helikopter zaczyna chytać się z boku na bok. W tym momencie pilot przekazał sterowanie Kurtowi Russellowi.
  • Do filmu nakręcono trzy alternatywne zakończenia. Pierwszym było zakończenie pokazane w wersji kinowej filmu – Childs i MacReady czekają na rozstrzygnięcie obok płonącej bazy. Drugie zakończenie nakręcono na wypadek, gdyby zakończenie z wersji dystrybucyjnej zostało negatywnie przyjęte podczas testowych projekcji – MacReady przechodzi pomyślnie badanie krwi, które pokazuje, że nie został zarażony, jednak to zakończenie nie ujawniało, czy Childs został zarażony (ta wersja nigdy nie została pokazana w żadnych dodatkowych materiałach). Trzecie zakończenie było dodatkiem do zakończenia z wersji dystrybucyjnej – widzowi pokazano następny poranek: przez śnieg, od płonącej bazy (samej bazy nie widać, tylko trzy gęste smugi dymu nad horyzontem) biegnie, najwyraźniej zarażony, alaskan husky. Pies na chwilę się zatrzymuje, odwraca, a następnie biegnie dalej (ta wersja sugerowała, że Childs i MacReady nie zostali zarażeni i prawdopodobnie zginęli).
  • Do sceny odgryzania rąk ekipa Bottina stworzyła hydrauliczną konstrukcję z kopią ciała aktora u góry. W tej scenie prawdziwe były jedynie głowa, szyja i ramiona aktora. Na miejscu klatki piersiowej i brzucha znajdował się mechanizm, który miał się otworzyć, rozrywając silikonową skórę i „odgryźć” ręce innemu aktorowi. Do tej sceny na rolę doktora Coopera znaleziono dublera, który w wyniku wypadku przy pracy stracił ręce do łokci. Na twarz dublera nałożono silikonową maskę Richarda A. Dysarta, odgrywającego rolę doktora. Ręce, które odgryzała klatka piersiowa „czegoś”, wykonano z lubrykantu KY Jelly, kości z parafiny, a żyły i tętnice z silikonu i gumy. Kolejna scena tego epizodu była kręcona po zakończeniu okresu zdjęciowego: szyja „czegoś” zaczynała stopniowo się wydłużać, odrywając głowę od ciała. Pod blatem stołu znajdowało się dwóch asystentów, którzy sterowali ruchami głowy i pompowali płyn do pękających naczyń. Przygotowując się do stworzenia tej sceny, Bottin napotkał trudności – nie miał materiału, który mógłby się tak bardzo rozciągać. Dlatego jego ekipa musiała eksperymentować. W rezultacie zdecydowano się na mieszankę roztopionego plastiku z gumą do żucia. W kolejnej scenie epizodu wykorzystano technikę odtwarzania wstecznego, gdy macki wyrastające z ust głowy zaczepiały meble. W rzeczywistości filmowano moment odczepiania i wciągania macek do ust, a następnie podczas montażu taśmę odtwarzano w odwrotną stronę. Wypuszczając pajęcze nogi (w tym momencie pod fałszywą podłogą lalki głowy sterowali kukielnicy), głowa stopniowo przesuwała się w kierunku wyjścia. Tutaj Bottin użył modelu sterowanego radiowo.
  • W scenariuszu filmu nie było planowanego pojawienia się Blaira w ludzkiej postaci. Jednak John Carpenter postanowił pokazać widzom, że potwór to właśnie Blair, dlatego do filmu wprowadzono krótką scenę z nim i Garrym. Powstała ona metodą odtwarzania materiału filmowego w odwrotnej kolejności: palce Blaira wyłaniały się ze specjalnego makijażu w postaci silikonowej skóry na twarzy Donalda Moffetta. Do nakręcenia sceny z rozlatującym się drewnianym pomostem pod podłogą planu filmowego, zbudowano prowadzący żłób, w którym umieszczono ciężką kulę przymocowaną do szybkiej wciągarki. Kiedy kulę ciągnięto po żłobie, podrzucała ona do góry deski pomostu. Scena ta była filmowana jednocześnie kilkoma kamerami, aby pokazać wydarzenia z różnych perspektyw. Do scen finałowych również stworzono model „czegoś”, który później został sfilmowany techniką poklatkowej animacji. Potrzebne ujęcia zostały nakręcone, ale nie trafiły do ostatecznej wersji filmu, ponieważ było bardzo widoczne, że to, co dzieje się na ekranie, to poklatkowa animacja. John Carpenter pozostawił w filmie jedynie krótką część tego nakręconego materiału.
  • Do filmu Albert Whitlock, znany malarz matowy, który współpracował z Alfredem Hitchcockiem, stworzył kilka rysowanych obrazów w celu stworzenia w kadrze iluzji otoczenia. Były to obrazy latającego spodka znajdującego się w lodowym kraterze, które następnie umieszczano na pierwszym lub tylnym planie. Aktorów do tych scen filmowano na tle niebieskiego ekranu.
  • Ze względu na oczywiste niedociągnięcia w animacji poklatkowej pod względem realizmu ze filmu usunięto scenę zabójstwa Knowlesa przez jedną z form „czegoś”, nazwaną przez twórców „potworem z pudełka”. Pojawienie się potwora mogłoby przypominać gigantycznego diabła z tabakierki, dlatego zrezygnowano z kręcenia takiej sceny. W filmie Knowles po prostu znika, przechodząc korytarzem.
  • Kiedy postacie filmu dyskutują, jak mógłby wyglądać statek kosmiczny kosmitów, jeden z nich wyjaśnia to słowami „Wozy bogów”. Jest to nawiązanie do książki z 1968 roku szwajcarsko-niemieckiego autora Ericha von Dänikena pod tytułem „Wozy bogów?”, w której wysuwano hipotezę, że wiele z wielkich światowych zabytków historycznych, takich jak egipskie piramidy, zostało zbudowanych przy użyciu technologii uzyskanych od istot pozaziemskich, które były uważane przez starożytne ludy za bóstwa.
  • W radzieckich pirackich salonach wideo film był pokazywany pod tytułem „Stwór”.
  • „Coś” to pierwszy film w tak zwanej „Trylogii Apokalipsy” Johna Carpentera. Dwie pozostałe produkcje to „Książę ciemności” (1987) i „W paszczy szaleństwa” (1994).
  • W momencie tworzenia „Coś” specjalista od charakteryzacji Rob Bottin miał zaledwie 22 lata.
  • Pomimo tego, że producent telewizyjny Stuart Cohen, który wykupił prawa do ekranizacji opowiadania, próbował przekonać szefów Universal do zatrudnienia Carpentera na stanowisko reżysera, początkowo planowano, że film zrealizuje Tobe Hooper, ale Cohen nie zaakceptował jego wersji scenariusza. Projekt krążył w Universal od 1975 do 1979 roku, aż na ekrany wszedł hit „Obcy”. Stało się jasne, że widzowie interesują się tego typu historiami i „Coś” w końcu otrzymało „zielone światło”.
  • Podczas gdy Carpenter kręcił „Ucieczkę z Nowego Jorku”, scenarzysta Bill Lancaster intensywnie pracował nad scenariuszem „Coś”.
  • Pracując nad koncepcją istoty pozaziemskiej, Carpenter postawił na stworzenie, które w niczym nie przypomina człowieka. Aby rozwiązać ten problem, producenci zaprosili legendarnego ilustratora Dale'a Kuppersa. Stworzył on modele i szkice „Coś”, ale wkrótce poważnie zachorował i twórcy filmu musieli znaleźć mu zastępstwo. Ostatecznie wybrano Roba Bottina, który zmienił pierwotne pomysły, tworząc w rezultacie jedną z najbardziej niezwykłych i przerażających potworności w światowym kinie.
  • Premiera filmu niemal zbiegła się w czasie z premierą „E.T.” Stevena Spielberga. Widzowie woleli widzieć w przybyszu przyjaciela, a nie śmiertelnie niebezpiecznego wroga, a w rezultacie wyniki kasowe „Coś” okazały się rozczarowujące.
  • W pawilonach studia filmowego nakręcono wszystkie sceny, w których aktorzy wchodzili w interakcje z „Czymś”. Kiedy główna ekipa zakończyła zdjęcia w październiku 1981 roku, prace nad efektami specjalnymi kontynuowano przez kolejne sześć tygodni w wyspecjalizowanej jednostce studia Universal-Hartland. W tym okresie Bottin kierował zespołem składającym się z 40 projektantów, artystów, rzeźbiarzy i operatorów, którzy „ożywiali” „Coś”.
  • Choć planowane efekty specjalne stworzenia „czegoś” były bardzo ambitne jak na tamte czasy, do ich stworzenia wykorzystywano najprostsze technologie. Do makiety stworzenia lepiło się gliniane rzeźby, na ich podstawie wykonywano formy z pianki lateksowej, do których przymocowywano niezbędne detale i instalowano mechanizmy animatroniczne. W swojej pracy nad efektami specjalnymi w filmie Rob Bottin wykorzystał wszystkie znane i dostępne mu w tamtym czasie technologie i materiały: animatronikę (hydraulikę, pneumatykę, sterowanie radiowe), technikę odwróconego odtwarzania nagranego materiału i inne. Używał takich materiałów jak żelatyna, uretan, pleksi, guma, pianka lateksowa i lubrykant firmy KY Jelly (który był wykorzystywany do tworzenia śliny Obcego w filmie o tym samym tytule). Bottin używał do efektów specjalnych również nietradycyjnych materiałów: podgrzaną i roztopioną gumę do żucia, dżem truskawkowy, majonez i dodatki spożywcze.
  • Pierwsza część sceny z psem-„czymś” została zrealizowana przez samego Roba Bottina. W tej scenie zastosował on technikę odwróconej kamery, która była wykorzystywana przy tworzeniu macek owijających martwego psa – macki wciągały się do środka, zwalniając wypchanego psa. Druga część sceny powstała przy wsparciu zespołu Stana Winstona. Lalka miała sterowane radiowo oczy, a kable pozwalały kontrolować ruchy nóg i nosa, co tworzyło wrażenie szczerzącego się psa. Winston zrezygnował z umieszczenia swojego imienia w napisach filmu, zaznaczając, że cała zasługa w stworzeniu efektów specjalnych należy do Roba Bottina. Jednak Winstonowi i tak wyrażono wdzięczność, wspominając o nim w końcowych napisach filmu.

Podobne filmy

Podobał Ci się film?

Aby zostawić komentarz, zaloguj się lub zarejestruj. Darmowa rejestracja!

© ACMODASI, 2010-2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Materiały (znaki towarowe, filmy, obrazy i teksty) znajdujące się na tej stronie należą do ich odpowiednich właścicieli. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez uprzedniego porozumienia z ich właścicielem.
Podczas kopiowania materiałów tekstowych i graficznych (filmy, obrazy, teksty, zrzuty ekranu stron) z tej witryny, do takiego materiału musi być dołączony aktywny link do witryny www.acmodasi.pl.
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek informacje zamieszczone na tej stronie przez osoby trzecie.