Kajl Miczel (Kyle Mitchell) - znany z pracy przy tego typu projektach:
Wszystko zaczęło się od reklamy Kentucky Fried Chicken. Od tamtej pory miłość Kyle'a do kurczaka i aktorstwa (nie w tej konkretnej kolejności) tylko rosła.
Syn muzyka i bardzo cierpliwej matki, Kyle był karmiony kurczakiem i dyscyplinowany klapsami od czasu, gdy zaczął cokolwiek pamiętać. Dorastanie w Edmonton w Kanadzie okazało się doskonałym przygotowaniem do świetlanej przyszłości w show-biznesie. Często wyciągany ze szkoły, by w placeć i pomagać ojcu ładować sprzęt muzyczny do podejrzanych salonów w mroźne popołudnia, Kyle znajdował przygody i zużytą gumę do żucia pod każdym wysokim stolikiem barowym. Zapach show-biznesu, papierosów i zwietrzałego piwa unosił się w powietrzu w mrocznych tawernach, takich jak The Transit Hotel, The Park Hotel, The Rex Hotel, Beverly Crest, The Drake, The New West czy The Klondiker, by wymienić tylko niektóre z miejsc dzieciństwa Kyle'a. Kelnerki z fryzurami w stylu „ul” polubiły naturalną powściągliwość Kyle'a i dbały, by jego szklanka coli była zawsze pełna i zimna; do dziś jest on typem optymisty, który widzi „szklankę do pełna”.
Lata później kurczak ponownie stał się ważną częścią życia Kyle'a podczas dwóch sezonów i 21 odcinków występu w roli statysty w serialu telewizyjnym „Jake and the Kid”. Jak widać, Kyle zjadł mnóstwo kurczaka w tych „tłustych” latach, zarabiając duże pieniądze dzięki „Jake'owi”.
Wiele lat później, podczas intensywnej sesji terapeutycznej, odkryto, że skłonność Kyle'a do drobiu nie miała nic wspólnego z jego występem jako sześcioletniego chłopca w reklamie KFC – po prostu „podobała mu się tekstura”. Ku ogromnej uludze terapeuty, mogli w końcu przejść do kwestii tego, dlaczego Kyle wciąż tak bardzo lubi dostawać klapsy.
Drzewo genealogiczne Kyle'a przypomina obraz Jacksona Pollocka, a większość młodości spędził, martwiąc się o ulotną naturę młodości. Był również bardzo aktywny sportowo i poważnie rozważał profesjonalną grę w koszykówkę (jego przydomek brzmiał „Biały Larry Bird”), dopóki nie zdał sobie sprawy, że nie potrafi kozłować, podawać ani rzucać.