Wojna Światów

The War of the Worlds (1953)
Chronometraż: 1:25 (85 min)

brak ocen
6.8/10
713
6.5/10
3381
7/10
37863
Oceń film:
Data premiery
Produkcja
Budżet
$2 000 000
Opłaty
$2 000 000
Witryna internetowa
Reżyser
Aktorzy
Gene Barry, Ann Robinson, Lewis Martin, Les Tremayne, Frank Kreig, Vernon Rich, Sandro Giglio, Ann Codee, Robert Cornthwaite, Cedric Hardwicke
Wszyscy aktorzy i role (10)
Scenariusz
Operator
Kompozytor
Leith Stevens
Artysta
Casting
Instalacja
Everett Douglas
Cały zespół (75)

Krótki opis

Mieszkańcy małego miasteczka są podekscytowani, gdy w pagórkach spada płonąca meteoryta, aż do momentu, gdy odkrywają, że jest to pierwszy z wielu pojazdów transportowych z Marsa, przynoszących armię najeźdźców nie do pokonania przez jakąkolwiek broń stworzoną przez człowieka, nawet bombę atomową.

Co pozostało za kulisami

  • Film został nakręcony na podstawie powieści Herberta Wellsa „Wojna światów” (The War of the Worlds, 1897).
  • Już w 1925 roku producent Cecil B. DeMille zaniepokoił się nabyciem praw do ekranizacji „Wojny światów” dla studia Paramount od autora powieści, a w tym samym czasie powstał pierwszy szkic scenariusza. W 1926 roku rozpoczęto przygotowania do zdjęć niemego czarno-białego filmu, ale scenariusz nie satysfakcjonował DeMille’a i plany nie posunęły się dalej. Rękopis przez długi czas leżał w archiwach studia. Ayvor Montague podejmował próby rozpoczęcia zdjęć w Wielkiej Brytanii i napisał własną wersję scenariusza „Wojny światów”, ale nie posunął się dalej niż do wersji roboczej. Oferty kierowano do wielu znanych filmowców. Jesse Lasky omawiał możliwość poprowadzenia zdjęć filmu z Siergiejem Eisensteinem, który w 1930 roku odwiedził Hollywood. Proponował radzieckiemu reżyserowi do wyboru scenariusz „Wojny światów” lub „Ucznia diabła”, jednak Eisenstein wolał rozpocząć zdjęcia do filmu „Niech żyje Meksyk!”. Bezskutecznie prowadzono negocjacje również z Alfredem Hitchcockiem.
  • W 1950 roku firma Paramount zawarła umowę z Georgem Palem na dwa filmy. Pal rozpoczął współpracę od filmu na podstawie powieści „Kiedy światy się zderzą”. Podczas pracy nad tą produkcją w archiwach filmowych Pal natrafił na porzucony scenariusz „Wojny światów” i od razu dostrzegł w nim duży potencjał. George Pal zaproponował kierownictwu firmy jako kolejny projekt „Wojnę światów” i otrzymał wstępną zgodę. W tym momencie Pal dokonał już wyboru reżysera: Byron Haskin udowodnił, że jest doświadczonym profesjonalistą, zaznajomionym z produkcją filmów ze specjalnymi efektami. Na początku 1951 roku Pal wraz ze scenarzystą Barrym Lyndonem i Byronem Haskinem rozpoczęli przepisywanie scenariusza. Starali się przede wszystkim zachować ducha książki Herberta Wellsa, ale w miarę możliwości zbliżyć scenariusz do realiów lat 50.: zagrożenia atomowego, technologii i współczesnej taktyki prowadzenia wojny. W tym samym czasie współautorzy postanowili przenieść akcję w okolice Los Angeles, co znacznie ułatwiało realizację zdjęć. Głównego bohatera (który u Wellsa był bezimienny) początkowo nazwano Bradleym i uczyniono majorem armii amerykańskiej, ale później stał się naukowcem. Z powodu technicznych trudności realizacji twórcy filmu już na etapie scenariusza zrezygnowali z przedstawienia marsjańskich trójnogów i ograniczyli się do latających spodków. 7 czerwca 1951 roku gotowy był zarys scenariusza.
  • W pierwszej wersji Forrester był żonaty (tak jak główny bohater powieści) i, po utracie żony w wyniku kataklizmu, szukał jej. Wiceprezes firmy Don Hartman, po przeczytaniu scenariusza, nazwał go „całkowitą bzdurą” i wyrzucił do kosza. Hartmanowi nie podobał brak „wątku miłosnego” u głównego bohatera i, jego zdaniem, nadmierna przemoc. Scenarzyści uwzględnili poprawki i postanowili wprowadzić do filmu znacznie bardziej widoczną, w porównaniu z oryginałem, linię romantyczną, dodając główną postać kobiecą – Sylvie. George Pal przepisał scenariusz i, z poparciem Cecila B. DeMille'a, podjął drugą próbę, przekazując tekst do zapoznania się od razu szefowi studia, Frankowi Freemanowi. Po zapoznaniu się z pracą, ten zatwierdził rozpoczęcie produkcji filmu.
  • Początkowo na główną rolę męską przetestowano Lee Marvina. Jednak po obejrzeniu prób, producent zdecydował, że lepiej sprawdzi się twarz mniej znana amerykańskiej publiczności. Aktora z Broadwayu Gene Barry'ego zauważono w niskobudżetowym filmie science fiction „Atomic City” i zatwierdzono go na rolę Claytona Forestera.
  • Cecil B. DeMille odrzucił propozycję zostania głosem z offu i tę rolę wykonał Cedric Hardwicke. Zgodnie z opinią producenta, jego głos bardziej pasował do „angielskiej” intonacji, bardzo odpowiedniej dla filmu na podstawie powieści Wellsa.
  • Operator George Barnes został zatrudniony, ponieważ znał technologię produkcji stereokin. Taki efekt początkowo widział producent dla całego przyszłego filmu lub przynajmniej jego znacznej części. Haskins miał nawet pomysł, aby nakręcić w 3D tylko zakończenie, przedstawiające bombardowanie Marsjan. W momencie, gdy na ekranie bohaterowie mieli założyć czarne okulary przeciwsłoneczne, to samo mieli zrobić widzowie. Pomysł nie spotkał się z poparciem kierownictwa Paramount.
  • Początkowy storyboard filmu został stworzony przez scenografa Alberta Nozaki. Chesley Bonestell, specjalizujący się w tematyce astronomicznej, namalował plany i tła, na których kręcono krajobrazy planet Układu Słonecznego. Przed artystami Halem Pereirą i Albertem Nozaki stało zadanie stworzenia koncepcji wyglądu Marsjan i ich fantastycznej techniki. Reżyser poparł ich dążenie do odejścia od utartych stereotypów „latającego spodka” i „zielonych ludzików”. To właśnie Nozaki, we współpracy z Bonestellem, wymyślił design statków kosmicznych obcych, inspirowany płaszczką mantą, dodając na górze charakterystyczny „promiennik”. Modele latających talerzy wykonano z miedzi i pomalowano na czerwonawo. Miały około metra średnicy i były zawieszone na cienkich linach (dobrze widocznych w kadrze), za pomocą których operatorzy sterowali nimi niczym marionetkami. Przez liny doprowadzano prąd i zdalnie sterowano talerzem: zapalano żarówki, wysuwano i obracano „promiennik”.
  • Nozaki stworzył wygląd kosmitów. Scenograf charakteryzator Charles Gemora skonstruował z papier-mâché i gumy atrapę Marsjanina. Haskinsowi model się spodobał, ale długo wymagał od zespołu wymyślenia rozwiązania – jak sprawić, by Marsjanie się poruszali. Wariant z człowiekiem przebranym za Marsjanina go nie zadowalał, ale innego sposobu nie udało się wymyślić. Przebieranym Marsjaninem został ponownie Charles Gemora, który pasował na „rolę” ze względu na niski wzrost. Wygląd pozaziemskich najeźdźców reżysera tak do końca nie zadowolił i starał się, w miarę możliwości, trzymać ich w kadrze z boku lub w cieniu. Marsjanie, nad kostiumem których Gemora pracował ponad 6 miesięcy, pojawiają się w filmie łącznie przez nie więcej niż 20 sekund.
  • Na czele zespołu efektów specjalnych stanął Gordon Jennings. Wszystkie efekty były realizowane zgodnie z możliwościami technologicznymi lat 50. XX wieku. Znaczne trudności sprawiła iluzja „parowania” ludzi i sprzętu pod wpływem promieni termicznych Marsjan. Efekt ten zrealizowano poprzez połączenie kadrów animowanych z ujęciami filmowymi. Do jednej sceny trzeba było narysować kolejno 144 obrazów stopniowo znikającego ciała na celuloidowej taśmie filmowej. Same przerażające „promienie śmierci” najeźdźców powstawały na taśmie za pomocą techniki podwójnej ekspozycji. Spadek meteorytu-statku Marsjan tworzono przy użyciu animacji i malowanych teł. Artyści próbowali stworzyć nietypowy efekt przemieszczania się talerzy obcych, wykorzystując trzy promienie wydobywające się spod ich kadłuba (twórcy nie chcieli rezygnować z wizerunku statywu), jednak dla tamtych czasów było to zbyt skomplikowane przedsięwzięcie. Pomysł pozostał jedynie na wstępnych szkicach. Jennings próbował dla dodatkowego efektu dodać wyładowania elektryczne, bijące od spodu kadłuba talerza, ale okazało się to zbyt trudne i niebezpieczne pod względem pożarowym. Wyładowania elektryczne można zauważyć w pierwszej scenie, gdzie pojazdy wyjeżdżają z krateru powstałego po upadku statku.
  • Do zobrazowania sceny zniszczenia miasta wykorzystano miniaturowe modele. W pawilonie nr 18 wzniesiono kwartał Los Angeles. Następnie kwartał został zniszczony niewielką porcją materiału wybuchowego i uwieczniony czterema kamerami w przyspieszonym tempie. „Wyjątkowy wybuch” symulowano palnym kolorowym proszkiem, zmieszanym z palnym gazem i podpalonym rozładowaniem elektrycznym. Kombinacja dała efektowną grzybową chmurę o wysokości około 20 metrów. Do scen związanych z bombowcem Northrop YB-49 i scen zniszczenia miast podmontowano dokumentalne i archiwalne nagrania. Z 2 mln dolarów budżetu filmu około 1,4 mln dolarów wydano na efekty specjalne.
  • Zdjęcia do filmu rozpoczęły się 1 grudnia 1951 roku i trwały około 6 tygodni.
  • Film kręcono głównie w pawilonach lub w okolicach studia. Ulice miasteczka Linda Rosa, a także Los Angeles, były w większości odtworzone za pomocą dekoracji. Oddzielna ekipa operatorów została wysłana na pustynne tereny Arizony – aby uwiecznić bitwę amerykańskiej armii z Marsjanami. Haskins, korzystając z pełnego wsparcia jednostek armii stacjonujących w stanie, nakręcił sceny związane z działaniami wojennymi i przemieszczaniem się sprzętu. Pojedyncze sceny zostały nakręcone na ulicach Los Angeles. Scena finałowa kręcona była w Pierwszym Kościele Metodystycznym w Los Angeles. Epizody związane z paniką i ewakuacją również częściowo filmowano na ulicach miasta. Zdjęcia plenerowe i pawilonowe zostały zakończone w połowie lutego 1952 roku.
  • Na tydzień przed końcem zdjęć prawnicy firmy niespodziewanie rozkazali wstrzymać produkcję. Okazało się, że prawa Paramount do ekranizacji ograniczają się tylko do niemej wersji filmu. Trzeba było szybko skontaktować się z synem pisarza Frankiem Wellsem i wykupić za dodatkowe 7 tys. dolarów prawa do wersji dźwiękowej.
  • Etap wstępnego montażu filmu i dopracowywania efektów wizualnych trwał do listopada 1952 roku. Dużo czasu i zasobów kosztowały efekty dźwiękowe w filmie, przygotowane przez zespół dźwiękowca Lorena Rydera. Zsyntetyzowali oni dziwne dźwięki wydawane przez latające spodki Marsjan i ich broń, odtworzone w studiu poprzez połączenie głosu trzech gitar elektrycznych, co stało się jednym z pierwszych przykładów elektronicznej obróbki dźwięków w kinie. Te same efekty dźwiękowe zostały później wykorzystane w filmie z 1996 roku „Mars atakuje!” Tima Burtona do towarzyszenia ataku Marsjan.
  • Byron Haskin nie był szczególnie zadowolony z umiejętności aktorskich Anne Robinson. Aktorka w późniejszych wywiadach przyznała, że nigdy nie przeczytała powieści Wellsa.

Podobne filmy

Podobał Ci się film?

Aby zostawić komentarz, zaloguj się lub zarejestruj. Darmowa rejestracja!

© ACMODASI, 2010-2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Materiały (znaki towarowe, filmy, obrazy i teksty) znajdujące się na tej stronie należą do ich odpowiednich właścicieli. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez uprzedniego porozumienia z ich właścicielem.
Podczas kopiowania materiałów tekstowych i graficznych (filmy, obrazy, teksty, zrzuty ekranu stron) z tej witryny, do takiego materiału musi być dołączony aktywny link do witryny www.acmodasi.pl.
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek informacje zamieszczone na tej stronie przez osoby trzecie.